środa, 9 sierpnia 2017

Papież, też człowiek....

Długo zastanawiałam się nad tym czym się z wami dzisiaj podzielę. Swoją drogą, za każdym razem mam swoistą trudność w odpowiednim doborze słów, tematu i materiałów do kolejnych postów. Jednakże w tym przypadku przyszła do mnie z pomocą telewizja. Tak, telewizja, a dokładniej pewien kanał, który wczoraj wyemitował genialny film, którym między innymi chciałam się dzisiaj z wami podzielić. Z początku oglądałam go pobieżnie w międzyczasie zaglądając do książki spoczywającej na moich kolanach, jednakże ani trochę nie żałuję tego, że później ją odłożyłam...

Habemus papam - mamy papieża (2011)

Podobny obraz
Nanni Moretti w swym filmie w sposób śmiały i inteligentny ukazuje nam ludzką twarz kościoła. Film ten opowiada historię nowo wybranego papieża, który swój urząd obejmuje wbrew własnej woli. Nowy namiestnik stolicy apostolskiej, krótko po zaskakującym wyniku konklawe, ma przywitać i pobłogosławić wiernych zgromadzonych na placu świętego Piotra. Jednak w myślach tej głęboko wierzącej osoby kłębi się tysiące sprzeczności. Nie tylko uważa, że jest niegodny papieskiego urzędu, ale ukradkiem ucieknie z Watykanu, marząc o odnalezieniu spokoju i prostoty w życiu. Moretti (dołączam się do niego) pragnie także przypomnieć i pokreślić, że każdy duchowny jest tylko i przede wszystkim  człowiekiem. Człowiekiem, który jak każdy ma swoje wady i zalety, lęki, obawy, wzloty i upadki, dlatego nie zapominajmy o nich w swoich modlitwach.
                                                     https://youtu.be/tFwn0NaE4Jo


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

MIłość

Warto od czasu do czasu zadawać sobie pytania w dwóch sferach. Pierwszej, dotyczącej tego, co o mnie stanowi: Czy dostrzegam w sobie ukoch...