Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2016

Z Dzienniczka św. Siostry Faustyny

Po Komunii Świętej.
Ujrzałam Jezusa, jak zwykle, który mi rzekł te słowa: Oprzyj głowę swoją o ramię Moje i odpocznij, i zaczerpnij siły. Ja jestem zawsze z tobą. Powiedz przyjacielowi serca Mojego, powiedz, że tak słabych stworzeń używam na przeprowadzenie dzieł swoich. Później duch mój został umocniony dziwną mocą. Powiedz, że dałem mu poznać słabość twoją w spowiedzi, czym jesteś sama z siebie.
Obraz
/fot. A. Szołtysek - Grzesikiewicz/

"Miłość mi wszystko wyjaśniła"

Obraz
Miłość, w której trwam i której pragnę choć ciemność spowija, choć cierpienie doskwiera i brak.....ukryta w Bożej ciszy. Rozbrzmiewa we mnie tęsknota za jednością z Nim. Rozbrzmiewa we mnie pełnia spotkania Go w drugim człowieku w dotyku tajemnicy sakramentu. Iść drogą sakramentów to jak iść drogą Miłości, która jednoczy, wybacza i trwa...wciąż na nowo, choć upadam, choć się odwracam, choć...Dotyk Miłości Miłosiernej w sakramencie Pokuty i Pojednania...choć tak bardzo boli, choć rozrywa od środka, choć nicość wydaje się trwać bez końca. Stać w przestrzeni Bożego Światła, tak by to, co ciemne zostało przemienione. Iść dalej. W Eucharystycznej mistyce odnaleźć prostotę oddania się Boga człowiekowi. Schować się w Nim i w Nim odszukać to, co utracone....Świętości obecna w Powszednim Chlebie Eucharystii - uświęcaj mnie...

José Sánchez del Río

Obraz
Kościół zyskał niedawno nowego świętego: czternastoletni José Sánchez del Río, znany z filmu „Cristiada”, wyprasza u Boga łaski dla wszystkich, którzy się do niego zwracają. Poruszająca wielu chrześcijan na świecie historia José zaczęła się na początku XX w. W rządzonym przez masonów Meksyku robiono wszystko, żeby zniszczyć Kościół katolicki. Eskalacja tych działań nastąpiła w latach 20., w czasie rządów Eliasa Callesa. Kapłanom zakazano wtedy odprawiania Mszy, misjonarzy wyrzucono z kraju, a tych, którzy nie chcieli się podporządkować, mordowano. Przeciwko represjom wystąpił ruch oporu Cristeros, do którego należeli katolicy prowadzący powstańczą walkę z reżimem. Pomimo sprzeciwu rodziców szybko dołączył do nich mały José. W partyzantce przygotowywał posiłki, czyścił broń i nosił sztandar. Podczas bitwy w 1928 r. oddał swojego konia rannemu generałowi, a sam został pojmany przez wojsko. Nie chciano go wypuścić, aż nie wyrzeknie się Chrystusa. Pomimo tortur odmówił. Rozwścieczeni opr…
Obraz
„Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie. Daj mi siłę, bym zmieniał to, co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego” Marek Aureliusz
Obraz
Św. MARCIN z TOURS (ok. 316 - 397) Jeden z najpopularniejszych świętych Francji, którego życie owiane jest legendą. Urodził się w Sabarii, w rzymskiej prowincji Pannonii (dzisiejsze Węgry) w pogańskiej rodzinie rzymskiego legionisty i początkowo również służył w armii. Ok. 337 roku w pobliżu Amiens przeciął na pół swój płaszcz, by przyodziać żebraka. Następnej nocy miał wizję, w której Chrystus, odziany w połowę jego płaszcza, polecił mu by się ochrzcił i rozpoczął życie zakonne. Dopiero mając 40 lat mógł opuścić armię. Przyłączył się wtedy do św. Hilarego z Poitiers, biskupa i jednego z doktorów kościoła, będącego w Galii żelazem włóczni przeciw arianizmowi. Sam też popadał z biskupami ariańskimi w ostre konflikty, które skończyły sie publiczną chłostą i wygnaniem. W pobliżu miasta w Liguge założył wspólnotę, z której wkrótce powstał najstarszy klasztor w Galii. Zostawszy ok. 371 roku biskupem Tours, popierał rozwój monachizmu, widząc w nim punkt oparcia dla ewangelizacji wsi. Kościół…
Obraz
Zawsze się radujcie, nieustannie się módlcie! W każdym położeniu dziękujcie (...)  /1Tes 5, 16-18a /



Obrazek - źródło:  http://www.deon.pl/religia/duchowosc-i-wiara/zycie-i-wiara/art,749,panie-naucz-nas-sie-modlic.html

Przytul się do krzyża...

Przytul się...
To nie jest takie proste, przytulać krzyż... Tym bardziej swój... Bo kiedy chodzi o czyjś, to jakoś łatwiej. Mamy przecież cały zapas tzw. "dobrych rad" jak go nieść, żeby mniej ciążył, dokuczał... Ze swoim krzyżem jest trudniej.
A jednak dziś już wiem, że przytulenie się, to jedyny sposób na jego ciężar.

Śmierć kogoś bliskiego też może być naszym krzyżem. Ciężaru tego często nie unosimy. Szarpiemy się, napinamy i nic. Wtedy można się tylko przytulić. Przylgnąć. Trwać. Nie przestawać wierzyć, że Bóg się nie myli, a to, że nagle ktoś umarł, odszedł przedwcześnie, zanim - jak w witrażu - zabłysły w nim pierwsze promyki porannego światła, to ciągle doskonały plan Boga. Śmierć bowiem czasem jest najlepszym rozwiązaniem. Dla tych, którzy zostają i dla tych, co odchodzą. I choć po ludzku, to niewyobrażalne, pozostaje bezkrytyczna wiara, że tak jest.  Tylko z tą myślą, z takim przytuleniem się do niego, można ocaleć.